rodzinka samo życie

Laura

24 września 2016

Dokładnie od miesiąca jesteśmy rodzicami małej Laury. Naszą córkę przywitaliśmy 6 tygodni szybciej niż planowaliśmy. Za każdym razem, gdy żartowałam ze swojego wielorybiego wyglądu i mówiłam, że wybuchnę szybciej, raczej myślałam o połowie września. Wobec daty porodu wyznaczonej na początek października, druga połowa sierpnia był dla nas zaskoczeniem. Dobrze, że wszystkie poważniejsze zakupy mieliśmy już za sobą. Do zrobienia zostały niewielkie prace remontowe i urządzenie pokoiku dziecięcego. Niezłym fartem dwa dni przed finałem wpadłam na pomysł wrzucania niezbędnych rzeczy do szpitalnej walizki. Chyba miałam jakieś przeczucie :)

Pierwsze 10 dni życia Laury spędziliśmy przesiadując na oddziale neonatologicznym. W obliczu problemów zdrowotnych, z jakimi trafiają tam noworodki, problemy Laury były pikusiem, a jej wypuszczenie do domu było kwestią dni, a nie tygodni. Wcześniactwo rzutowało jednak istotnie na nasze funkcjonowanie przez ten miesiąc. Niektóre dni były dla nas jak walka na kilku frontach jednocześnie. Najważniejsze bitwy mamy już za sobą i od kilku dni nie musimy już walczyć z czasem, a jedynie delektować jego upływaniem w towarzystwie naszego małego słodkiego Żuczka.

You Might Also Like