macierzyństwo rodzinka rozkminki samo życie

Macierzyństwo – o trudnych początkach ;)

12 grudnia 2016

Kiedyś myślałam „ciąża to nie choroba”, a później spędziłam całą na L4 śpiąc, rzygając i nie mając siły na nic. Poród był dla mnie wielką radością (traumą też był ale to pominę), bo w końcu będę mogła żyć, chodzić i jeść! Myślałam, że z córką dotrzemy się w 2-3 miesiące i ruszymy na podbój świata. Teraz myślę o tym kiedy ona będzie na to gotowa. Już 3,5 miecha za nami, a ja czekam i czekam, aż będę miała tą pewność, że nie będzie dla niej to męka, że będzie na pewno potrafiła zrobić tą pieprzoną drzemkę w ciągu dnia, że inne otoczenie na kilka dni nie będzie dla niej ciężką traumą. Póki co siedzimy w domu, albo lepiej: kisimy się w domu, robimy krótkie spacerki i poznajemy się wzajemnie. Każdego dnia wiem lepiej co dla niej dobre, co zrobić by nie płakała, co ją cieszy, a co wpędza w dziki szał. Każdego dnia jestem coraz lepszym ekspertem od mojego dziecka. Czasem kiedy myślę, że już opanowałam sytuację, ona się zmienia. Ma nowe potrzeby i oczekiwania, a ja świeżynka w matkowaniu nie wiem co robić. I rozgryzam o co tym razem chodzi, co robię nie tak, co mogę zrobić lepiej. Macierzyństwo to nie bajka, a ciężka orka. Ale gdy w końcu widzę te pierwsze nieśmiałe uśmiechy w moim kierunku, wiem, że to najlepsza i najważniejsza robota, jaką w życiu mam do zrobienia.

Powiem szczerze: 3 pierwsze miesiące były hardcorem. Niektórym trafiają się dzieci idealne, ja mam najkochańszą na świecie córkę, która dała trochę popalić :) Było tak:

1 miesiąc: to sekwencje powtarzające się co ok. 2 – 3 h. 30 m próba karmienia piersią -> 45 m sesji z laktatorem (Robcio karmi Laurę butlą) -> do 1 h 45 m czasu na życie (jedzenie, spanie, ogarnianie chaty i dziecka). Na szczęście miałam jeszcze zapas energii i snu z ciąży, a Robert wziął miesięczne wolne, więc jakoś szło. Duży plus, że Laura nie robiła nic innego poza jedzeniem, sraniem i spaniem. Wcześniaki dużo śpią, więc wszystko do ogarnięcia.

2 miesiąc: to miesiąc bycia zombie! co 1-2 h karmienie piersią, koniec dokarmiania (ostatnia szansa przejść na cyca), niby jest dobrze, Laura przybiera na wadze, ale później już nie rozróżniam dnia i nocy. Ciągle to samo! Dziecko wisi na cycku, a na końcu okazuje się, że jednak i tak za mało przybiera. Do tego dochodzi ogromna potrzeba bliskości dziecka, które chce spać tylko i wyłącznie na mamusi, więc tak sobie śpi na klacie i je na zmianę. Czasem się mi się uda umyć, czasem coś zjeść. Generalnie ledwo żyłam. Zmęczenie level hard!

3 miesiąc: totalna ruletka! Nocki są piękne i za to jestem wdzięczna córce, która spała od 23 do 9 z dwoma karmieniami ok. 3-4 i 6-7. Ale dzień, od 9 do 23 to jedna wielka loteria co będzie. Jedzenie o najróżniejszych porach, wciąż płacz ale-o-co-chodzi i praktycznie cały dzień bez drzemek! Próby usystematyzowania dnia nie przynosiły skutków. Początkowo spacery usypiały Laurę, ale później i one nie dawały nic oprócz przewietrzenia mózgu. Mam wrażenie, że mała jak już ogarnęła trochę wzrok, to nagle miała za dużo wrażeń i nie mogła spać. A dziecko nieśpiące, to dziecko marudzące. Dlatego też wieczorne uśpienia Laury często witane były przez mnie wewnętrznymi (żeby nie obudzić) okrzykami radości. W końcu była chwila wytchnienia :)

Poniżej 30 prawd objawionych, które obrazują pierwsze 100 dni mojego macierzyństwa.

  1. Nie znasz dnia i godziny, kiedy zostaniesz matką! Już nic nie będzie takie samo!
  2. Oddział neonatologiczny pełen jest radosnych matek odciągających mleko przez cały dzień. Słuchając historii ich przedwczesnego rozwiązania i problemów ich dzieci wiesz, że jest to tylko pozorne i cieszysz się, że twoje dziecko urodziło się w 34 tygodniu ciąży i generalnie nie ma większych problemów zdrowotnych.
  3. Dziecko wyznacza twój rytm dnia. Nigdy odwrotnie.
  4. Można spać nie więcej niż 5 h dziennie, z przerwami przez wiele dni i funkcjonować.
  5. Monitor oddechu to największy przyjaciel rodziców wcześniaka. Bez niego sami nie będą spać.
  6. Rozkręcanie laktacji na laktatorze powoduje, że każde kolejne 5 ml ściągniętego mleka to powód do wielkiej euforii.
  7. Wcześniaka można nauczyć ssać pierś. Płaczesz wewnętrznie razem z nim, gdy nie może dobrze złapać suta i często wyciskasz mu mleko prosto w usta, ale gdy już w końcu złapie i kilka razy zassie triumfujesz i wiesz, że kolejny trening za niecałe 3 godziny też dasz radę przeprowadzić.
  8. Karmienie piersią boli okrutnie przez pierwszy miesiąc. Trzeba pokochać bycie masochistą i przez łzy co 2-3 h karmić dziecko.
  9. System wspomagający karmienie piersią SNS jest jedną wielką pomyłką. Próba włożenia drena w maleńkie, głodne i płaczące usteczka zazwyczaj kończy się porażką.
  10. Dokarmianie dziecka mlekiem modyfikowanym nie powoduje, że jest się gorszą matką.
  11. Odkładanie śpiącego dziecka do łóżeczka to sztuka, którą można posiąść tylko i wyłącznie przez popełnienie setek błędów. Cierpliwość to cecha pożądana!
  12. Czasem wolisz się nie ruszać przez 2 h i scrolować fejsa/instagrama na telefonie niż spróbować odłożyć dziecko do łóżka.
  13. Później instalujesz aplikację feedly i możesz czytać te setki blogów parentingowych, na które nie miałaś sił w ciąży.
  14. Kindel to najlepsza inwestycja. Jest lżejszy i łatwiejszy w przewracaniu stron niż tradycyjna książka. Podczas każdego karmienia czy usypiania możesz cieszyć się czasem dla siebie.
  15. Jedzenie z cateringu jest zawsze dobrą opcją! Zamawiać trzeba od razu dwa obiady!
  16. Jesz o każdej porze dnia. Albo jesteś głodna, albo jesz na zapas, bo nie wiesz kiedy będzie następna wolna chwila.
  17. Jogurt z musli to najlepszy i najszybszy posiłek, jaki często jesteś w stanie sobie zrobić.
  18. Wszystko co wymaga więcej niż 20 minut roboty często trzeba wykonywać na raty.
  19. Standardy czystości w mieszkaniu znacząco się obniżają.
  20. Połowa kwiatów w mieszkaniu padnie, bo ich podlewanie nie jest wysoko na liście twoich priorytetów.
  21. Bez wstydu potrafisz o godzinie 14 otworzyć drzwi kurierowi w szlafroku i z nieuczesaną głową.
  22. Nie możesz sobie wyobrazić jak to jest mieć dziecko i nie móc zrobić zakupów przez internet. Jak radzili sobie twoi rodzice?
  23. Nauczyłaś się brać ultraszybkie prysznice, podczas których i tak zakręcasz wodę kilka razy, bo masz schizę, że dziecko płacze.
  24. Czasem nie wiesz jaki jest dzień tygodnia, bo wszystkie dni wyglądają tak samo.
  25. W 15 minut możesz zrobić bardzo dużo, np. wziąć prysznic, ubrać się, najeść i nawet z grubsza posprzątać mieszkanie.
  26. Gdy dziecko w ciągu dnia śpi więcej niż 2 h na jedno podejście zaczynasz się martwić, że coś jest nie tak jak powinno.
  27. Wciąż szukasz dobrego pediatry. Trafiasz na takiego, któremu podczas wizyty musisz 3 razy przypomnieć, że masz wcześniaka, albo na takiego, który przepisuje leki nieodpowiednie do wieku dziecka.
  28. Dzień bez obrzyganej bluzki to dzień stracony.
  29. Już nigdy nie pomyślisz, że masz słabą psychikę!
  30. Jeden uśmiech małego człowieka ładuje twoje akumulatory bardziej niż przespana noc. Dla tych uśmiechów harujesz całą dobę ;)

Po stuknięciu 100 dni Laura jest najcudowniejszym dzieckiem na świecie. Jest dobrze, dogadujemy się. Zaczynam się do tego stanu przyzwyczajać! :)

You Might Also Like

  • Ania, super post! Gratuluję raz jeszcze i życzę coraz więcej uśmiechów Laury! :)

  • ja tam nie muszę być matką by mi roślinki padały, dlatego zainwestowałam w kaktusy :D wystarczy podlac je raz na jakiś czas i dalej żyją, voila! :D

    • mi padły dwa z biedry :( a w liceum miałam hodowlę na ponad 100 sztuk. :(

    • hehe :D ta połowa co mi nie padła to też w większości kaktusy ;) w sumie to idealne rośliny dla podróżnika :)

  • dobrze, że napisałaś jak jest a nie o różowych kwiatuszkach :-) powodzenia za kolejne miesiące :*

  • O tak tak tak. Poza przygodami z wcześniakiem zgadza się wszystko. A wiesz co jest najciekawsze? Że będąc teraz z WIECZNiE ruszającym się półroczniakiem, niecierpliwym nerwusem, który chciałby zrobić znacznie więcej niż potrafi co manifestuje głośnymi jękami (zatykanie uszu nie działa), bujając go przez 4 godziny w środku nocy bo płacze bo boli go brzuch i idą mu zęby i nie ogarnia zmieniającego się za szybko życia, z rozrzewnieniem wspominam pierwszy trzy miesiące!!
    Buziaki dla Was!! :)

    • Hehe kurcze teraz mnie straszysz :D ostatnio Laurunia jest przewidywalnym aniołkiem i mogłoby tak pozostać… chociaż przez chwilę ;)

  • dziękuję:)

    nie potrafię sobie nawet wyobrazić ile trudu i poświęcenia musisz włożyć w opiekę nad córeczką, ale satysfakcja musi być później ogromna:)

    • satysfakcja to jedno, ale ta miłość do niej to wylewa mi się już uszami :) i z każdym dniem coraz więcej i więcej ehh :)

  • Matka Dietetyczka

    O rany, u mnie też początki łatwe nie były. Ale już 5,5 miesiąca jesteśmy razem i wydaje się być lepiej:) Zapraszam do mnie na artykuł „mama niemowlaka”, pisałam go mniej więcej na takim etapie, na którym Ty teraz jesteś:)

  • Karolina Kroczak

    Oh jak to do mnie pasuje! Co prawda mój nie jest wcześniakiem, ale było mega ciężko. Zdecydowana poprawa nastąpiła jak wreszcie skończyła się zima – czyli pół roku razem :D