lato okolice Poznania Poznań samo życie wielkopolskie

Migawki #2016 – czerwiec i lipiec

10 sierpnia 2016

Od kiedy pamiętam czerwiec i lipiec to dwa letnie miesiące, z których korzystaliśmy pełną parą. Wycieczki rowerowe, weekendy w górach, czasem jakieś kajaki czy zwiedzanie innych miast. W tym roku za sprawą oczekiwania na córkę (jeszcze niecałe 2 miesiące!) odpuszczamy wiele wyjazdów i siedzimy w Poznaniu. Całe szczęście, że spędzanie lata w mieście jest obecnie popularne i atrakcję mnożą się na wręcz na potęgę. Gorzej z siłami ciężarnej. Dużo chciałaby, ale nie wiele już może. I tak bardzo się cieszę, że aż tyle dobrych wspomnień się zebrało w tym poście! :)

Czerwiec w Poznaniu zwyczajowo jest lepszy od lipca. Głównie za sprawą Malta Festival, który z roku na rok zaskakuje coraz bardziej. Koncerty, imprezy, warsztaty, spektakle teatralne czy zwiedzanie obiektów na co dzień niedostępnych potrafią wypełnić po brzegi grafik tygodnia. A jeżeli danego dnia nie znajdzie się nic co koniecznie chcemy zobaczyć/przeżyć, to pozostaje schować się w hamaku, rozsiąść na leżaku czy rozłożyć na wielkich poduchach w miasteczku festiwalowym zlokalizowanym na Placu Wolności. Ważne jest by atrakcje planować z dużym wyprzedzeniem, bo bilety i wejściówki rozchodzą się w baaardzo szybkim tempie!

Jeśli nie Malta Festival, to warto wpaść w odwiedziny na kultowe już Kontenery nad Wartą. Obok jest plaża miejska na Chwaliszewie i nabrzeże Warty, gdzie na legalu można pić alkohol. W tym roku nabrzeże wzbogaciło się także o grille i ławki piknikowe, których tak bardzo zazdrościłam Islandczykom w miejskim parku w Reykjaviku. Potencjał rekreacyjny Warty rośnie i rośnie! :)

Dla tych lubiących trochę cichsze i bardziej zielone klimaty jak zwykle poleca się jezioro Rusałka. Latem najlepiej w chłodniejszy dzień lub w środku tygodnia, gdy tłumy nie uderzają w to miejsce i można spokojnie sobie pospacerować lub powylegiwać się na trawie. Obecność takiego trochę dzikiego jeziora w mieście jest super!

Jako cukrzyk ciążowy wszelkie moje wyjścia na miasto kończyły się na lokalach, gdzie mają sernik lub gdzie zjem coś zdrowego, bez dużej ilości węglowodanów. W tym roku ostro ograniczam jedzenie lodów z Kolorowej (największy smuteczek) czy różnych pyszności, o które w sezonie letnim wręcz atakują na ulicach Poznania. Cierpię bardzo. Dlatego gdy odkryłam tajską knajpkę FastWok w Pasażu Apollo i po zjedzeniu prawie całej michy makaronu z mięchem i warzywami cukry nie wystrzeliły mi w kosmos, nie szukam nic innego i testuje za każdym razem inną pozycję z menu. Ceny spoko (+/- 20 zł za danie), smaki spoko. Chociaż o prawdziwym tajskim żarciu nie wiem nic, to polecam spróbować! :)

Moja ulubiona rozrywka domowa – obserwacja chmur oraz wschodów i zachodów słońca! Nasze mieszkanie doceniam zwłaszcza gdy przychodzi nowy front i na niebie mogę obserwować prawdziwe szaleństwa :) Ta wielka chmura poniżej to cumulonimbus calvus, który zawisł nad centrum Poznania i spowodował niezłą ulewę! A jeszcze niżej jeden z lepszych zachodów słońca tego lata.

W lipcu udało się dokonać jednej rzeczy, którą planowaliśmy od dłuższego czasu, ale nigdy nie mogliśmy się zebrać w weekend by to zrobić. Wizyta rodzinki, której chcieliśmy coś fajnego pokazać, w końcu nas zmobilizowała i wybraliśmy się do Bramy Poznania. Jest to nowe, multimedialne muzeum o dziejach poznańskiego Ostrowa Tumskiego, losach miasta Poznania i początkach Państwa Polskiego. W zaledwie 4 dużych salach zawarto tyle wiedzy historycznej, że ciężko jest dać radę dobrze wysłuchać i zobaczyć wszystko. Pewnie się da, ale trzeba na to poświęcić cały dzień i mieć mózg chłonny jak gąbeczka. Nam po 2 godzinach głowy już parowały i skupialiśmy się na co ciekawszych, multimedialnych eksponatach czyli w moim przypadku tych dla dzieci. Całe zwiedzanie zajęło nam łącznie prawie 4 godziny! Kolejną fajną sprawą jest architektura tego budynku. Po pierwsze przez rzekę Cybinę obiekt łączy się mostem z odnowioną Śluzą Katedralną tj. ufortyfikowanym obiektem hydrotechnicznym Twierdzy Poznań wybudowanym w latach 1834-1839 (wikipedia zawsze pomoże!). Po drugie budynek zaprojektowany zostało tak, by wchodząc do niego i idąc korytarzem do holu z kasami biletowymi przez przeszklenia widać było katedrę na Ostrowie Tumskim. W słoneczne dni przeszklenia dają fajny efekt gry światła i cieni, co zobaczyć można poniżej :) Kolejnym aspektem jest taras widokowy z leżakami urządzony na dachu budynku. Widoki nie są może jakoś spektakularne, ale dla lubiących obserwować miasta z trochę wyższych kondygnacji jest to jakaś rozrywka.

Warto wspomnieć, że muzeum zlokalizowane jest na Śródce, super modnej dzielnicy Poznania, gdzie powstają jak grzyby po deszczu hipsterskie lokale. Jest tu kilka knajp już dobrze zadomowionych i popularnych nawet wśród turystów z innych miast: Cafe La Ruina i Raj (serniki i kuchnie świata), Na Winklu (pierogi), Humhum (kuchnia libańska). Z moimi staruszkami wybraliśmy się na kultowe serniki do La Ruiny, gdzie z wielką radością po wielu latach (moja familia) lub po raz pierwszy w życiu (Robcio) zagraliśmy w bierki! Graliście w dzieciństwie? Dla mnie był to niezły powrót do dzieciństwa :)

Kolejną po Bramie Poznania, historyczną atrakcją lipca było widowisko „Orzeł i Krzyż” Parku Dzieje w Murowanej Goślinie. Jest to największe tego typu widowisko plenerowe w Polsce i zjeżdżają na nie ludzie z różnych stron Polski. W spektaklu bierze udział ponad 300 aktorów/statystów, są fajerwerki, wybuchy i obrazy wyświetlane na wielkich zraszaczach. Wszystko dzieje się po ciemku, między 22 a 24  na stadionie/boisku z doskonale przygotowaną scenerią.  Żeby zrozumieć każdą część widowiska trzeba dobrze znać różne wątki polskiej historii i legend, ale i Ci mniej biegli będą również zadowoleni. Jest na co patrzeć – efekty specjalne, biegający przez całe boisko aktorzy (w tym małe dzieci!), a wielowątkowość scenek odgrywanych w jednym czasie potrafi wciąga nawet totalnego historycznego laika! Oczywiście pod warunkiem, że się ciepło ubierzecie! Po 30 stopniowym upale w ciągu dnia nagle w nocy potrafi zrobić się bardzo zimno i bez długich rękawów, nogawek i zapasowego koca do okrycia oglądanie widowiska jest trochę jak walka o przetrwanie. Zgadnijcie skąd to wiemy? :)

Na sam koniec migawkowego posta ostatnia ciekawa rzecz, jaką zrobiliśmy w lipcu – wizyta w Czaczu. Czacz to mała miejscowość godzinę drogi od Poznania w kierunku Wrocławia, wyróżniająca się tym, że w weekendy zjeżdża do niej masa poszukiwaczy najróżniejszych przedmiotów, od antyków przez meble, ciuchy, artykuły gospodarstwa domowego po cokolwiek tylko człowiek sobie wymarzy. Mieszkańcy Czacza (Czaczanie?) w ciągu tygodnia ściągają z Niemiec masę rzeczy, które następnie upychają po stodołach, garażach, hangarach czy namiotach z folii i próbują sprzedać w weekend (sobota i niedziela) przyjezdnym. Byliśmy pierwszy raz na rekonesans i jedyne co uważamy za godne zakupu to meble! Niektóre to ciekawe starocie, inne to całkiem współczesne meble, ale jedno co je łączy to stosunkowo niskie ceny. Kilka mebli brałabym z miejsca, gdybym urządzała wielki, przestronny dom. Ale niestety mając już prawie urządzone mieszkanie nie ma miejsca na wielkie, piękne łoża czy drewniane, zdobione szafy. W rezultacie z tej wyprawy wróciliśmy bez łupów, chociaż figurki dwóch smerfów (nie pamiętam takich z bajki!) mi się spodobały!

You Might Also Like

  • figurki smerfow – juz oczyma wyobraźni zobaczyłam takie dwie duże gipsowe figury, jak kransale do ogródka, już nawet wymyslilam miejsce na nie w domu ;d no ale świstak daje radę też! do czacza wybieram się z ponowna wizytą od kilku lat żeby porobić zdjęcia, ale tomek jest bardzo, bardzo niechętny. a ja jestem bardzo, bardzo od niego zależna – do czasu aż zrobie prawo jazdy.
    fajne lato, mi juz smutno się zaczyna robic, bo czuje schylek.
    no i balkon – nie ma bata, następnym razem bierzemy mieszkanie na wyższym pietrze i z balkonem, nie ma innej opcji. my na parterze od 4 lat, nie mamy szansy na zachod ani wschód.

    • W tym roku jestem jedną z tych osób, które lato chciałoby najlepiej ominąć, a najlepsza pogoda to ta, gdy pada i jest zimno. Czekam na jesień i odzyskanie chociaż części życia :) Jak Ci idzie prawko? Jak daleko do egzaminu masz jeszcze?

      • 4 jazdy (bo teraz egzamin mozna umawiać po jazdach). boje sie! a Ty daleko masz do rozwiązania jeszcze? ;)

  • to miejsce z hamakami – odjazd!:D

    • To akurat miasteczko festiwalowe Malty. Co roku stawiają na czerwiec na Placu Wolności i nie da się ukryć, że od razu ożywiają centrum miasta. Polecam zawitać do Poznania w przyszły czerwiec. Jest ciepło i przede wszystkim dużo się dzieje! :)

  • kurde widzę że lato u wszystkich w pełni :D masa festiwali, atrakcji na miejscu – i widzę, że Poznań normalnie się rozszalał na maksa pod tym względem :) tak jak pisze Ela – szkoda że już lato jest na schyłku :(

    • trzeba korzystać póki można! :) a Poznań na serio z każdym rokiem ma coraz więcej do zaoferowania latem :)